• Wpisów: 28
  • Średnio co: 96 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 04:11
  • Licznik odwiedzin: 6 204 / 2807 dni
 
mami-j
 
Dzieci nie mają z tym problemu…kiedy tylko ze chcą płaczą, krzyczą, gryzą, drapią, tupią nogami, wywijają rękami i kładą się na ziemi. Dzieci nie mają z tym problemu w przeciwieństwie do nas; osobników dojrzalszych, starszych, bardziej doświadczonych życiowo. Dzieci często szybciej radzą sobie ze swoimi problemami prawdopodobnie nie dla tego, że ich problemy są małe w stosunku do naszych; wszak one same też są małe; nie o siłę tu chodzi, lecz o skalę… Nasze problemy są odpowiednie dla nas a ich problemy odpowiednie dla nich. Tak… Dzieci nie mają z tym problemu. Z czym? Z chwilowym poddawaniem się, z ugięciem kolan, z głośnym płaczem, z pozwoleniem, aby wszystkie złe doświadczenia je przeniknęły, z chwilowym wywieszeniem białej flagi.

Dzieci są na swój sposób od nas mądrzejsze, bo tylko one i może kilka procent ludzi na ziemi radzi sobie z złymi doświadczeniami tak prosto, bez udawania. Tajemnicą ich sukcesu nie są wcale skomplikowane zabiegi i czynności; one uwalniają się od złego przez poddanie się, pozwolenie, aby wszystko to, co złe po prostu je dopadło, zawładnęło nimi, całkowicie opanowało i sparaliżowało, pozbawiło jakiejkolwiek woli działania.
Paradoks? Życie jest pełne paradoksów.

Zawsze, gdy z człowiekiem jest coś nie tak, spotkało go coś przykrego albo po prostu coś, z czym nie może się uporać mówimy mu: postaraj się o tym nie myśleć, odetnij się od tego, przestań o tym mówić, zajmij się czymś innym, nie zastanawiaj się „co by było gdyby”…
Wszystkie te rady są poniekąd dobre, wszak sami je od ludzi otrzymujemy i sami je innym dajemy, to takie obiegowe lekarstwa na choroby duszy, złote antidotum na wszystkie smutki. Czujesz, że twoja rana jest głęboka? Pozwól jej przyschnąć, nie dłub w niej i nie dotykaj jej palcem, zobaczysz, że w końcu pojawi się strup… Oczywiście najlepiej jej też zbyt dokładnie nie oczyszczaj, wszak malutki ślad na ciele nie jest niczym szkodliwym a ewentualny stan zapalny pewnie kiedyś zniknie… Nie oczyszczaj jej, bo to boli, piecze, bo będziesz musiał przeanalizować każdy fragmencik tej rany, zadać sobie kolejne małe ciosy, gdy wykałaczką będziesz wygrzebywał z ciała małe kamyczki. Po co Ci dodatkowe kłopoty? Mało się ucierpiałeś? Zaśnij, zapomnij, nie myśl, czekaj, aż się zasklepi. Zapytasz ich: a co jeżeli kiedyś strup odpadnie, czy nie lepiej mimo wszystko to dokładnie oczyścić, może się szybciej zagoi?
Nie bój się; jak odpadnie to znów się zrobi, nie mówmy już o tym… Zapomnij, zaśnij.

My, dorośli bardziej niż strachu, bólu czy rozczarowania boimy się okazywania uczuć, zabrania nogi z hamulca i pozwolenia, aby cała nasza rozpacz nas opanowała.
Dziecko zacznie krzyczeć, my zaciśniemy zęby; dziecko rozpłacze się na środku ulicy, my pobiegniemy do domu i będziemy cicho kwilić w pokoju; dziecko będzie tupać nogami i głośno protestować, my będziemy tylko bełkotać pod nosem puste słowa, z którymi i tak nigdy nic nie zrobimy; dziecko ze strachu wypełni spodenki, my będziemy szaleć w środku a na zewnątrz będziemy niezmienioną skorupą…
Dziecko smutne, przestraszone, rozczarowane czy też wściekłe wywiesi na chwile białą flagę i podda się uczuciom, które odczuwa, a my będziemy się bronić ze wszystkich sił, twardzi jak skała, zwyczajowo niezmienni, nieskazitelni, bez słabości, bez zadrapań, niby ludzcy a jednak nieludzcy wcale.

Uwolnienie się od tego, co nas trapi i dręczy, co nam sprawia ból wcale nie polega na oderwaniu się od swoich odczuć, wyzbyciu się ludzkich słabości i rozterek.  Jakże nie wielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, iż uwolnić się to nie to samo, co oderwać się, nie to samo, co wyrzec się, oddzielić grubą kreską i podkreślić dwa razy.
Uwolnić się to znaczy poddać się, powiedzieć: jesteś strachem, bólem, moją obawą, zadrą na mojej godności, przykrym doświadczeniem… Widzę Cię i chcę Cię poczuć, poddaje się, wyciągam białą flagę i osiadam na dnie, opanuj mnie już nie będę się bronił; przeniknij mnie, chcę Cię poznać.
Niech to, co złe przeniknie Cię bez reszty, niech zawładnie wszystkimi Twoimi myślami, tylko w ten sposób je zrozumiesz, tylko w ten sposób się od nich uwolnisz. Nie myśl, że to absurd, spróbuj wreszcie zrozumieć…

Przypomnij sobie jakieś przykre uczucie czy też doświadczenie, z którym ostatnimi czasy próbowałeś walczyć…
A teraz pomyśl, z czym tak naprawdę walczyłeś. Czy walczyłeś z samym uczuciem, czy też ze spontanicznymi objawami uczuć; czy nie chciałeś płakać, bać się, krzyczeć, zagryzać warg, składać pięści, bić i tupać, mieć tak po prostu zły dzień i zły humor?
Jeżeli tamujesz wszystko to, co powinno być spontaniczne, wszystko to, co dla dziecka jest naturalne; jeżeli nie pozwalasz się temu w pełni objawiać, w pełni sobą zawładnąć, to nigdy tak naprawdę sobie z tym nie poradzisz, nigdy tak naprawdę z tym nie wygrasz, bo dręczyć Cię będą nieustanne obawy przed tym, co dla dziecka naturalne a dla Ciebie nie do upublicznienia.
Będziesz się obawiał jakiegokolwiek zranienia, zadry, siniaka, ciosu, ugryzienia; upadku, wywrotki, przysłowiowego noża w plecach…

Pozwól się zawładnąć, bo inaczej będziesz obawiał się jakiegokolwiek głębszego uczucia, będziesz żył w strachu nie przed nim, lecz przed jego ewentualnymi konsekwencjami.
Powiedz sobie: dobrze, to jest smak zdrady, ból w wyniku ciosu, rozpacz w wyniku rozczarowania, bezradność i wiele innych doświadczeń. A potem daj się im całkowicie przeniknąć, na chwilę spadnij na samo dno, nie wymacuj usilnie rękami, niech cała fala Cie zaleje…
Daj się ponieść, krzycz, płacz, bij pięścią wszystko, co napotkasz, albo milcz całymi dniami, jeżeli tylko cisza faktycznie jest Ci potrzebna…
A potem, gdy nadejdzie już odpowiednia pora, odpowiedni moment powiedz sobie: dobrze, doświadczyłem tego uczucia, znam je dogłębnie, wiem, jakie są ewentualne konsekwencje, upadłem bardzo nisko i już nic mnie nie zaskoczy. Teraz skoro wiem już to wszystko, chciałbym się na chwilę od tego uwolnić, odciąć się. Wiem, że poza tym, co odczułem istnieją także inne doświadczenia, inne uczucia, inne perspektywy i chcę je również poznać. Tu już wszystko znam, nic mnie nie zdziwi; teraz wstanę, otrzepię się i pójdę dalej…
Przypatrz się temu uczuciu z boku, wyjdź z tej wody, powstań i idź dalej, tu już niczego nowego nie doświadczysz. Bądź ciekawy reszty świata, bądź ciekawy tego wszystkiego, co jeszcze przed Tobą.

Gdy jest źle, przestań udawać, iż tak nie jest.…Kiedy tylko zechcesz płacz, krzycz, gryź, drap, tup nogami, wywijaj rękami i kładź się na ziemi. Nie miej przed tym większych oporów. Nie miej problemu z chwilowym poddawaniem się, ugięciem kolan, z głośnym płaczem, z pozwoleniem, aby wszystkie złe doświadczenia Cię przeniknęły, z chwilowym wywieszeniem białej flagi.

Pamiętaj, aby naprawdę się uwolnić człowiek musi pozbyć się wszystkich hamulców, musi zatonąć we wszystkim tym, przed czym się broni a gdy już dogłębnie to poznasz, powiedz…
Już Cię znam, już niczym mnie nie zaskoczysz teraz daj mi już od siebie odpocząć, wstanę i pójdę dalej; poznać to, co jeszcze mi nieznane.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków