• Wpisów:28
  • Średnio co: 83 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 04:11
  • Licznik odwiedzin:5 303 / 2412 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

To co nie ważne stało się najważniejsze i mąci moje myśli, bo...

Dawno dawno temu, chodź wcale nie tak dawno uśmiechało się do każdego. Pamiętasz jeszcze?
Chodziłeś radośnie po chodniku i obdarzałeś promiennym spojrzeniem, małe dziecko, emeryta, równolatka. Bo warto być miłym, bo bycie miłym coś znaczy.

Potem a raczej teraz nastały inne czasy.
Bo dawno, dawno temu nie znałeś drugiej strony, mogłeś być optymistą gdy myślałeś o tym, jacy są inni ludzie...
Teraz już wiesz, widzisz ich prawdziwe twarze w tym globalnym syfie, pod całkowitą "przykrywą", tak więc całkowicie szczerych.

Więc już widzisz i wiesz, że w głowie mają burdel, zakłamanie, że wiedzą wszystko najlepiej chodź nie wiedzą wcale.Że jedni drugim przeszkadzają, że rodzice dla singli to króliki, że single dla rodziców to nieroby, że wegetarianie to dziwacy, a mięsożerni to kaci w białych rękawiczkach, że wierni to głupie smutasy, a ci drudzy to reprezentacja upadku kultury,że każdy chce tylko kasy, a ten kto ma, ukradł ją... Pomoc trzeba promować a i tak przyjdzie taki co ją wykpi,młode pokolenie się zgubiło bo jedni rodzice w pracy,a drudzy "są na luzie"... a na koniec czytasz o śmierci, stwierdzasz, że nic nowego i zmieniasz stronę.


I mogę tak godzinami,
bo wychodzę z domu ze strachem, że tak jak kiedyś się uśmiechnę...że uśmiechnę się do kogoś, kto na zewnątrz cały czysty i miły, że schludny...

A w tym globalnym chlewie ostatnia łajza.
Przyjdzie, opluje i jeszcze znajdzie takich co mu przyklasną.

---
Zaczynam bać się, że się uśmiechnę...
Bo chcę uśmiechać się tylko do tych, którzy radują się mądrze i prawdziwie, którzy starają się zrozumieć, którzy widzą więcej niż płot własnego podwórka i szanują sąsiadów.
  • awatar Gość: Świetny tekst - ale obrazek przyprawił mnie o gęsią skórkę...;) pozdrowienia:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Już dziś...
krzyczałbym głośno z radości, smutku czy rozpaczy,
wchodziłbym do każdego miejsca, które mnie zaciekawi,
płakałbym przy każdej potrzebie upustu emocji,
uderzałbym w twarz każdą osobę, do której nic innego nie dotrze,
nie myślałbym o jutrze, o niedzieli, ani o grudniu za rok,
wyrzuciłbym z mojego życia wszystko co już mi się w nim nie podoba,
wybrałbym jeden cel i postawił wszystko na jedną kartę,
walczyłbym z każdą niesprawiedliwością wszystkimi środkami jakie mam... bez obawy o ich nieodzyskanie,
śmiałbym się w twarz każdej przeciwności a potem szedł z nią na wojnę do ostatniej kropli krwi...

I wiesz co? To wszystko bym zrobił...


gdybym się tego nie bał.



  • awatar Alys27: Przypomniałaś sobie o tym blogu? ;) Ładnie Ci wychodzi to pisanie ^^ Fajnie układasz myśli w zdania :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Gdzieś na pewno jest granica. Granica, której się nie przekracza. Granica, z której się nie wraca. Granica, która sprawia, że nie jesteś już
sobą, lecz stajesz się najgorszą wersją siebie. I nie ważne czy jesteś na początku tej drogi, czy na jej końcu i tak ta spirala konsekwentnie napędza ten upadek.
Nikt nie zapewni Ci miękkiego lądowania... Może to lepiej? Może to lepiej żeby było twarde i bolesne. Może tylko to jeszcze Cię ocali...
Wyobraź sobie ten głuchy odgłos gdy uderzasz o dno, tą przeraźliwą chwilę ciszy zaraz potem...

I nagle otwierasz oczy, i widzisz więcej. Znacznie więcej, widzisz tak wiele, właściwie wszystko w tej ciemności. Może warto, żeby te ostatnie chwile były przejrzyste, żebyś widział co zrobiłeś, żebyś widział każdy swój występek?
Może to da Ci odkupienie, może ten ból i rozczarowanie samym sobą będzie oczyszczeniem? Potem będą tylko dwie drogi, zaczniesz żyć, albo umrzesz.

Nie da się dwa razy upaść na samo dno.
W życiu każdego z nas jest tylko jedno piekło, jest tylko jeden najniższy poziom. Nie mówię tu o tych bólach, które uczynią Ci inni. Mówię o tym jak wyniszczysz się sam. Na ziemi, jest tylko jedna prawdziwie niebezpieczna bestia, jest nią człowiek. Tylko on potrafi wyrządzić tyle krzywd.

Mamy pewien dar w tej niedoli, jest nim rozum. Jeżeli będziesz kiedyś na samym dnie, i poczujesz to głuche uderzenie na samym końcu spirali...Wiec, że to co jest dla Ciebie największym okropieństwem, może być też Twoją ostatnią deską ratunku.
 

 


Są małe kamyczki, małe wzniesienia, małe zakręty… są też miejsca gdzie droga zatacza łuki, gdzie z góry lecą głazy tylko po to, żeby zagrodzić nam drogę, są ogromne góry, na, których szczyty tak trudno się dostać. Przeszkody są po to by coś utrudnić, by nas zniechęcić, by zmusić człowieka do zaprzestania jakichkolwiek starań.


Każdy z nas traktuje przeszkody inaczej… Generalnie są tacy, co popatrzą na mur, który zagradza im drogę i tak po prostu zboczą z drogi; stwierdzą potem, że to, o co mogli walczyć nie było warte tyle starań. Tłumaczcie się jak chcecie… większość z was to zwykli tchórze, którzy bali się tracić czas i energię na walkę, w której zwycięstwo nie było pewne a koszty przegranej byłyby wysokie.

Są też tacy, co robią podkopy, lub przechodzą górą w nadziei na to, że tylko nie znacznie zboczą z drogi. Kopią doły i związują liny tylko po to żeby osiągnąć cel niskim kosztem, by zbytnio się nie natrudzić, bo z reguły ludzie nie lubią dawać zbyt dużo z siebie, nie lubią się poświęcać…Zapominamy, że często zboczenie z wcześniej obranego kursu nie kończy się dobrze, że oszukańcze pokonywanie murów czy pozbywanie się głazów jest oszustwem. Wierzcie mi, życie każe nam za to zapłacić prędzej czy później.

Trzecia grupa to wspaniali ludzie, którzy będą próbowali zburzyć mury na wszelkie możliwe sposoby. Tylko oni - bohaterzy i desperaci będą walczyć do ostatniej kropli krwi, tylko oni nie będą robić głupich kalkulacji, nie będą walczyć na zwłokę... Warto czy nie warto? Dla nich - zawsze warto.

Wszystkich ludzi możemy „zaszufladkować” do każdej z tych grup, bo każdy z nas zachowuję się inaczej w danym okresie swojego życia; każdy kiedyś był albo będzie tchórzem, oszustem czy też desperatem i bohaterem...

A teraz zastanów się nad ostatnim murem, jaki został przed tobą postawiony…
Jak się zachowałeś, czy jesteś sam z siebie zadowolony, czy jesteś z siebie dumny, czy możesz spoglądać w lustro bez wyrzutów sumienia; jak dzisiaj ,czujecie się Ty i twoja samoakceptacja, a co z twoim poczuciem winy… śpi czy właśnie obudziłeś je do życia?

Mury to wyzwania, mury to przeszkody; prawdziwą radość odczujesz dopiero wtedy, gdy całkowicie wyczerpany przebijesz się przez mur, gdy twoje ciało i psychika będą umierać ze zmęczenia twoja dusza będzie szaleć ze szczęścia, z tej przeogromnej satysfakcji, jaką daję ostatnia rozbita cegła.

Kiedyś zobaczysz mur i sparaliżuje cię strach, będziesz panicznie bał się ryzyka…W tedy zamknij na moment oczy i pomyśl… Jeżeli zaryzykujesz możesz tylko zyskać albo stracić, prosty rachunek, jednakże Ty będziesz wiedział i wszyscy będą wiedzieli, że próbowałeś, że się nie poddałeś, że dałeś z siebie wszystko co tylko mogłeś dać, nawet jeżeli przegrasz coś zyskasz, na swój sposób będziesz należeć do grona wygranych.
Jeżeli jednak nie podejmiesz żadnego ryzyka, poddasz się już na starcie, wywiesisz jakże znaną białą flagę będziesz tylko przegranym tchórzem, twoje ciało nie ucierpi, ale jakże mocno ucierpi twoja własna wartość.

Wiesz, co? Musisz się starać, musisz się nie poddawać nawet, jeżeli wiesz, że przeszkoda jest przeogromna, jeżeli wiesz, że jeżeli sprostasz pierwszej ścianie za nią pojawi się dziesiątki, setki a nawet tysiące. Nawet, jeżeli mury zniszczą narzędzia, zniszczą twoje ręce, twoje kończyny, psychikę a nawet ciebie samego… Nawet, jeżeli wiesz, że zginiesz uwięziony w szczelinie muru, spróbuj nie być tchórzem i oszustem, jeżeli tego nie zrobisz, postępująca samozagłada zniszczy Cię szybciej niż największy mur.


Są małe kamyczki, małe wzniesienia, małe zakręty… są też miejsca gdzie droga zatacza łuki, gdzie z góry lecą głazy tylko po to, żeby zagrodzić nam drogę, są ogromne góry, na, których szczyty tak trudno się dostać.

Po to żeby Cię przestraszyć, by Cię powstrzymać, by zniechęcić – życie stwarza przeszkody.
Po to by stać się mocniejszym, by poznać wartość swoją, by pić nektar słodki – burz mury.




P.S. Napisane prawie 3 lata temu. No cóż... z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że chyba miałam rację... bo poznaję swoją wartość i liczę na słodki nektar...
  • awatar pieprzivanillia: dobre slowo dziekuje
  • awatar World-of-MaMi: Pinger wrzucił to sam... Ja ten tekst kiedyś wycofałam... No ale cóż, skoro pinger tak postanowił, to niech już zostanie :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Pragniemy świata "bez granic", we wszelakim tego słowa znaczeniu.
Jednakże, wierz mi na słowo; granice są potrzebne.
Nie ma nic zdrowszego i przyjaźniejszego dla egzystencji.
Przekraczanie ich rodzi wojny i zgrzytanie zębów.
Bunt przeciw nim jest wielorako uzasadniany, niejednokrotnie skutecznie.

Jednakże ja wciąż boję się, że ktoś przekroczy moje granice. Te najcenniejsze - bo osobiste.
Nie wróży to nic dobrego. Nie widzę umiaru w ludzkiej zawiści, okrutności czy złorzeczeniu.
Nie widzę sposobów na walkę, gdy atakuje Cię każdy a Ty stoisz i już nie wiesz jak się bronić...
Mam w głowie wizję tego ataku, ale wiem, że nie wzlecę jak ptak, nie wydostanę się z kręgu.
I choć tyle sposobów na walkę, boję się chwytać miecza.
Jestem do tego zdolna; do tego zdolny jest każdy, ale mało kto nie odczuje tego skutków.

"Wkraczając na drogę zemsty, wykop dwa groby".
A co jeżeli nie chcesz kopać? Jeżeli nie chcesz nią kroczyć; mimo że pokusa taka silna?
Z drugiej strony... Co jest w Tobie takiego, że przyciągasz noże i szpilki jak magnes?

Kocham świat z granicami; swój własny, prywatny.
Lecz głupio całe życie wirować w miejscu, tylko po to,żeby mieć zapobiegawczo "ogląd na okolice"...

Są tacy, którzy w swojej chciwości, będą chcieli posiąść i Twoje granice.
Cóż zrobisz, wszak nie odlecisz...

 

 

Twarze, wszędzie twarze, mnóstwo twarzy.
Nie dają mi one ani chwili wytchnienia.

Te konkretne twarze, te, które znasz tak dobrze, że wystarczy zamknąć oczy żeby je zobaczyć.
Te, które znasz tak dobrze, że za każdym razem gdy mijasz je na ulicy,zrobisz wszystko aby nie obdarzyć ich spojrzeniem.
Znasz je tak dobrze, że starasz się zrobić wszystko aby tylko zapomnieć.

Są twarze, które będziemy znali zawsze...
Nawet jeżeli pozostanie znami tylko ogólne wrażenie to i tak będziemy je w stanie przywołać pod zamknięte powieki, praktycznie na każde nasze zawołanie. I choćbyś pragnął całym sobą, nie ma sposobów, aby o nich zapomnieć.

Zamykasz oczy i widzisz twarze...
Te, do których prawdopodobnie już nigdy nie przemówisz. Te, którym dalej dane jest oddychać bądź te, które już nie czerpią ziemskiego powietrza.

Pamiętasz je tak dobrze, bo udało się im Ciebie oszukać. Jesteśmy tak bardzo przywiązani do czerpania informacji z naszych ziemskich powłok, że odbieramy nieraz zupełnie błędne wrażenie na temat tego co ukrywa się w środku. Czasami pudełko zawiera zupełnie stare ciasteczka, czasami ma w sobie słodki nektar, nieraz puszkę pandory...

Najgorsze są jednak te, które skrywają... próżnię
To one zbyt mocno wwiercają się do naszych głów.
Bo jak można szukać jakichkolwiek odpowiedzi na pytania o przyczyny bądź skutki; w bezkresie?

Niektórzy z nas trzymają się twarzy kurczowo, pielęgnują ich obraz tak mocno, że tworzą jakieś chore ołtarze...
Niektórzy palą nad tymi licami swego rodzaju ogniska, licząc, że pamięc o nich
w magiczny sposób ulotni się wraz z dymem.
Jest też spora grupa dywagujących; tych, którzy nie potrafią po prostu odpuścić, zadają pytania na które nie odpowie nawet czas.
W trakcie trwania tych wszystkich zabiegów, mają tak mocno
zaciśnięte powieki, że nie widzą tych, którzy chcą być dla nich otwartą książką, nie pomagają tym którzy potrzebują pomocy; bądź też nie odpierają ataków tych którzy skradają się za nimi a w rękach trzymają noże.

Jest taka jedna myśl: Jakby wyglądało nasze życie, gdybyśmy mieli względnie takie same twarze. Dwie - kobieca i męska. Wiadomo zmieniałyby się z czasem, wszak jedni z nas wypracowaliby szersze uśmiechy, inni szybciej przysporzyli sobie zmarszczek, a jeszcze inni np. zranili się podczas upadku. Jednakże, względnie takie same.
Co widzielibyśmy po zamknięciu oczu?
Jak rysowalibyśmy w swojej pamięci poszczególne cechy charakteru? Czy wtedy byłyby one bardziej widoczne, czy odwrotnie? Jak wypaczalibyśmy wtedy prawdę, która starałaby się ujrzeć światło dzienne - z góry skazana na porażkę.


Od czasu do czasu, zamykam oczy i wymazuję...
A raczej zamalowuję; bo to pierwsze nigdy się nie uda. Można to nazwać znieczulicą, można nazwać naturalnym kolejem rzeczy, albo najzwyklejszą w świecie: strategią spokojniejszego dotrwania do ostatniego oddechu.

Jedno jest pewne, trzymając się czegoś kurczowo nigdy nie pójdziesz dalej. Nie da się iść, ciągnąc za sobą historię. Możesz ją szanować, kochać, podziwiać, nienawidzić jednakże nigdy nie możesz stanąć w miejscu bo świat i tak pójdzie dalej... Bez ciebie. A Twój ostatni
oddech i tak się wydarzy. Jesteś pewny, że chcesz go spotkać w tym miejscu?

Jest taki osoba, którą chcę Ci dziś przedstawić:
Tylko ją jedną, jest mi dane poznawać przez całe moje życie; poznać ją dogłębnie. Nikogo poza nią nie obdarzę taką opieką i zainteresowaniem. Poświęcę jej czas już od jej pierwszego oddechu i będę przy niej gdy zaczerpnie ten ostatni...

Dla kogo będę taka dobra? Dla siebie...
A Ty? Ty, bądź taki, również dla siebie.
 

 

Są takie dni, miesiące; gdy w naszych głowach staramy się tak bardzo, że dziwimy się, iż te jeszcze nie pękły.
Staramy się tak bardzo, żeby życie nie przeciekało nam przez palce; żeby dziś, już dziś coś się zmieniło; żeby jutro, jutro mieć nadzieję na lepsze jutro...
Staramy się tak bardzo łapać te przeciekające krople, że są momenty gdy nie widzimy sensu w życiu.


Są takie ciemne zaułki w naszych głowach, do których nie chcemy pukać; zresztą nie musimy... Te pseudo-dobroduszne obszary same otwierają przed nami swoje podwoje. Obawy trafiają do nas same, strach nie pyta czy chcemy żeby przyszedł. Strach i obawy otwierają drzwi, rozsiadają się na naszej kanapie i spraszają kolegów...
Znasz to uczucie? Wydaje się im, że są u siebie. O ironio, poniekąd mają rację, bo przecież gdzieś tam głęboko są przy nas zawsze; zerkają zza naszych pleców na to co się dzieje, i wyskakują jak królik z kapelusza; nawet lepiej niż one, bo nie musimy po nie sięgać ręką.

Są takie dni, miesiące; gdy w naszych głowach
staramy się tak bardzo, że dziwimy się, iż te jeszcze nie pękły.
Staramy się tak bardzo, żeby życie nie przeciekało nam przez palce; żeby dziś, już dziś coś się zmieniło; żeby jutro, jutro mieć nadzieję na lepsze jutro... Staramy się tak bardzo łapać te przeciekające krople, że nie widzimy sensu w życiu.

Ucieczka przed "tym" tu i teraz, w to drugie lepsze. Nadzieja, że tam będzie lepiej bo przecież to zupełnie inna rzeczywistość.
Co jest z nami nie tak, że zostajemy przy tych, których kochamy? Co jest z nami nie tak, że w ostateczności nawet gdy obawy i strach rwą nasze nadzieje na lepsze jutro...jednak zostajemy?

Nie chcemy, nie możemy, nie potrafimy uciekać...
I nawet w największym bagnie brodzimy tak długo rękami, aż nie...
Nie, nie utopimy się...
Brodzimy tak długo rękami, aż nie nauczymy się w nim pływać.

Podziwiam nas za naszą siłę, za to, że dalej jesteśmy tam gdzie jesteśmy. Podziwiam nas za to, że czekamy na lepsze jutro, trzymając za rękę tych,których kochamy; tych którzy nas potrzebują, wreszcie tych których my potrzebujemy. Podziwiam nas za to, że mimo tysiąca sposobności i równie wielu powodów nigdy nie puszczamy tych rąk; które nie należą przecież do nas a życie dało nam sposobność do ich trzymania.

W ostateczności od życia bierzemy jedną z lepszych nauk:
"Liczy się tylko chwila; grunt, że się zdarzyła".

Mówisz, że to za mało? Że nie zawsze wystarcza?
Spokojnie, dopiero uczymy się pływać...

Jestem z Nas taka dumna; każdego dnia, wciąż na nowo...
Uczymy się pływać i nigdy nie puszczamy rąk, które trzymamy.

  • awatar Mroczny Rycerz Śmierci: Staramy się tak bardzo aby życie nie przeleciało przez palce skupiając się na sobie że zapominamy o ludziach którzy towarzyszyli nam przez wędrówkę życia, jesteśmy tak zapatrzeni na siebie,swoje problemy że zaczynamy się gubić zatracając się w własnych myślach,obojętność ludzi na krzywdę innych na zwykłą drobną pomoc jest przerażając. Ludzie mierzą innych za pomocą pieniądza służy on jako klapki na oczy dzięki którym nie widać błagań o pomoc innych nawet bliskich.Ludzie zapędzeni chytrością zdobywania pieniędzy zapominają co znaczy rodzina chęć wzbogacenia się przez ludzi jest na tyle potężna że potrafią zniszczyć człowieka dla zysku.Przez większość takich ludzi umiera takie coś jak wspólnota,jedność,braterstwo a najbardziej krzywdzące jest to że przechodzimy obok ludzi którzy potrzebują drobnej pomocy którym wystarczy zwykła rozmowa-wsparcie. Nastały czasy gdzie człowiek jest człowiekowi wilkiem,długo tak nie będzie przyjdzie czas gdzie znów będzie trzeba się zjednoczyć aby być wolnym
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kropla drąży skałę,
choć jest taka maleńka, w stosunku do siły, z którą przyszło jej walczyć nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.

Kropla drąży tamę,
z czasem może dzięki temu zwalczyć wszystkie przeciwności i uwolnić siebie i biliony koleżanek z tego betonowego więzienia.

Kropla może drążyć pustkę;
może powoli kapnięcie po kapnięciu zapełniać to co dotychczas zionęło morzem obojętności. Może zmieniać stan rzeczy nie do zmienienia.

Kropla potrafi drążyć uczucia,
a uczucia mogą być kroplą. Kropla może być złem lub dobrem; może być łzą w moim oku lub, tym rodzajem wody, który wypłucze drzazgę z Twego serca.

Kropla nie musi się z Tobą liczyć,
bo jest niczym wobec Ciebie; a Ty nie musisz liczyć się z kroplą, bo któż normalny by się nią przejmował.

Jednakże, kropla drąży skałę i to się nigdy nie zmieni.


Upuść swą pierwszą kroplę; stwórz swój własny ocean.


  • awatar Alys27: Gdzie zniknęłaś??? Wróć tu...
  • awatar Gość: piękne zdania ,słowa :D Fajny blog jak i wpisy na nim :D Zapraszam do Mnie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Gdyby dano ci powietrze, najczystsze z dostępnych na tej planecie.
Gdyby dano ci światło, które oświeci każdy mrok;
gdyby dano ręce, które dotykiem poznają co tak na prawdę należy do ciebie.
Gdyby dano ci uśmiech... ten, który wcale nie jest twój, ale jest tylko dla ciebie.

Wreszcie szczęście; jeden błogi uśmiech, promień słońca, chęć do oddychania, leniwe przeciągnięcie, turlanie się po trawie małego dziecka, radosny podskok.

Wiem, że tyle nam dano a jeszcze więcej się nam zabierze. Wiem,że jutro wcale nie musi być łatwo, ale jest coś o co warto walczyć, dopóki masz ...

Powietrze? Światło? Ręce? Uśmiech?
Nie...

Dopóki masz serce, dopóki coś tam w głębi ciebie bije. Dopóki w chwili ciszy słyszysz, że choćby nie wiadomo co się stało, ta machina wciąż wybija swój rytm, twój rytm, wasz rytm...
Musisz walczyć. Czasami, ta walka będzie z bułką masłem...

Gdyby dano powietrze, najczystsze
- sprawiłoby, że cały ciężar przestałby się liczyć; byłby lekki jak piórko.
Gdyby dano światło, oświecające mrok
- nawet to najtrudniejsze stałoby się łatwe do rozwiązania.
Gdyby dano ręce, ręce "przeznaczenia" -
wiedziałbyś na co nie warto tracić czasu...ile czasu moglibyśmy zaoszczędzić.
Gdybyś dał uśmiech, ten dla mnie - mogłabym wciąż na niego odpowiadać, radość poruszyłaby mną,
biel mojej radości;oślepiłaby tych, którzy nie wierzą w niemożliwe.

Jeden błogi uśmiech, jedna łza - przejrzysta jak żadna inna - łza szczęścia.

Stwórz w swojej głowie coś o czym marzysz.
Zamknij oczy... poczuj powietrze swoich marzeń.
Poczuj powietrze twojego szczęścia...
A teraz...

Otwórz oczy, żyjmy tym powietrzem; najczystszym.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Jest każdego dnia, taki jeden błogi moment...
I choć jesteśmy już dorośli, to dzięki niemu wracamy do czasów wspaniałej nieświadomości.

Otwierasz oczy, i przez jedną chwilę nic nie pamiętasz, zapewne nie wiesz gdzie się znajdujesz; albo wręcz przeciwnie na przekór wszystkiemu usilnie trwasz w przekonaniu, że jesteś u siebie, we własnym łóżku.

Przez tą jedną chwilę, kilka beztroskich sekund, niczym się nie przejmujesz, Twoje oczy są radośnie rozmarzone; plany, pragnienia, porażki - nic teraz nie istnieje. Jesteś tylko Ty i beztroska. Błogostan.

W tym momencie możesz być absolutnie każdym i absolutnie nikim; wedle uznania.

Poczuj tą chwilę, celebruj ją, pokochaj ją na miliony sposobów. Tylko teraz, tylko te kilka sekund jesteś całkowicie wolny. Przez te ułamki czasu nie musisz nawet pamiętać,że jesteś sobą, możesz być absolutnie wszystkim i niczym.

Już za chwilę spadnie na Ciebie całe Twoje życie. Nabierz sił. Przed Tobą kolejny dzień...
  • awatar MaMi-j: @Mademoiselle Anne: Dziękuję za uznanie :*
  • awatar Mademoiselle Anne: pięknie piszesz, wiesz?
  • awatar pieprzivanillia: Kochana ja mam spaniela ale lubie bullowate :) przedewszytskim dogi argentyńskie uwielbiam ale swojego spaniela kocham nad zycie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Zawiadomienie:

Gdyby ktoś miał ochotę pobłądzić na chwileczkę w sieci. To już dziś ruszam z drugim blogiem ( tego nie opuszczam ). No cóż... Zwyciężyła ciekawość: http://world-of-mami.pinger.pl/

Pierwszy post powinien pojawić się przed 18, jeżeli pinger nie zawiedzie.

Serdecznie zapraszam
 

 
Zapytanie : rozumiem , że wy nie możecie dodawać swoich wpisów ;p ... bo jest dużo zdjęć itd.
Ale jeżeli ja od kilku dni mam swój wpis w nieopublikowanych i choć próbuję to zmienić to on dalej tam przebywa... Czy mam problem? Jak to naprawić? . Ludu Duloc! - pomocy.
  • awatar ANINA: Witaj Złotko :) Pomóc nie pomogę (mi również Ping szwankuje ),ale witam po nieobecności i cieszę się ,że jesteś )
  • awatar konserwaatystka: @MaMi-j: oo to naprawde ciepło musiało u Ciebie być.
  • awatar pieprzivanillia: Niech ktoś to wreszcie naprawi :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Życie, nie powinno wiecznie zadziwiać;
wszak ile razy można otwierać oczy ze zdziwienia, albo zamykać je podczas wypierania z umysłu świeżych jeszcze wspomnień?

Życie, z każdym dniem powinno zaskakiwać coraz mniej, bo przecież tyle rzeczy już się zdarzyło w moim biegu wypadków lub też w biegu innych osób. A jednak, są rzeczy, których powrotu nie zdołasz przewidzieć...

Życie nie powinno mówić ludziom prosto w twarz: teraz to dopiero zobaczysz...

Życie, winno być tylko życiem, zwykłym życiem, tym na co dzień i święta, ale wciąż tym samym; tym moim i akceptowalnym przeze mnie.

A jednak... z dnia na dzień, im więcej wiesz na jego temat tym mniej rozumiesz.
...bo niby czym tak na prawdę jest życie?


To tak jakby trzymać w zamknięciu larwę i dokarmiać ją każdego ranka; pewnego dnia otworzysz pudełko i wyleci motyl...
Paradoksem jest to, że ten rozwój wypadków zdziwi nas o wiele bardziej niż malusieńkie, nieruszające się ciałko....
  • awatar Mc_Dusia: oprawki są plastikowe, jeśli nie musisz zamontować zbyt grubych szkiel to mysle ze beda ok ale wydaje mi sie ze bardziej nadaja sie do montowania szkiel przeciwslonecznych
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Jakiś rok temu wyrzuciłem do śmieci pudełko, przecież już się nie przyda.
Pół roku temu wyrzuciłam do śmieci biżuterię, przecież i tak jej nie naprawię.
Kilka miesięcy temu wyrzuciłem do śmieci gwarancję, przecież się już nie zepsuje.
Miesiąc temu wyrzuciłam do śmieci mapę, przecież już i tak tam nigdy nie pojadę.

Odetnij się skalpelem; uczyń się twardym jak skała, trwałym jak mur chiński, niedostępnym jak najwyższy szczyt, uczyń się … nagrodą. Stań się prezentem dla tych najsilniejszych, najwytrwalszych, najbardziej walecznych. Stań się nagrodą, która nie jest uległa, którą można tylko muskać palcami – nigdy zaś posiadać. Nagrodą, która sama sobie wybiera wygranych.

W czasach gdy wielu na tej ziemi nie może nadal podejmować własnych wyborów, egzystuje spora część ludzi, która dostaje ten przywilej. Nie ma dla niej tak naprawdę większych ograniczeń, zwłaszcza jeżeli chodzi o jej osobiste związki uczuciowe - wie czego chce i czego nigdy więcej nie będzie potrzebować.
Jednakże czasami, ich decyzje są zbyt pewne.

Jakim cudem człowiek może wiedzieć co mu tak naprawdę potrzebne, jeżeli nie panuje nawet nad własnym ciałem; począwszy od narodzin, aż po ostatni oddech. Jakim sposobem wiemy co powinno gościć w naszym życiu a co nie… jeżeli tak naprawdę nie mamy pojęcia w jakim stanie będziemy za rok czy za miesiąc… Ludzie mają plany i cele; ale złoty bilet do ich osiągnięcia otrzymuje niewielu.

Jeszcze nie wiesz do czego zmierzam?

Odetnij się skalpelem;
Uczyń się twardym jak skała; każdy wytrwały może ją złamać,
Uczyń się trwałym jak mur chiński; pamiętaj jednak ilu przez niego zginęło,
Uczyń się niedostępnym jak najwyższy szczyt; zimno na nim i niebezpiecznie a jednak zawsze znajdzie się śmiałek…

Uczyń się … nagrodą. Stań się prezentem dla tych najsilniejszych, najwytrwalszych, najbardziej walecznych. Stań się nagrodą, która nie jest uległa, którą można tylko muskać palcami – nigdy zaś posiadać. Nagrodą, która sama wybiera wygranych…

Uczyń się:
Nagrodą, po którą pewnego dnia nikt nie będzie chciał sięgnąć.
Nagrodą, która pewnego dnia będzie żałowała, ale nie będzie już nic na to mogła poradzić.
Nagrodą, której nie będą chciały już nawet śmieci… Śmieci, które tylko dla niej nimi były.


Istnieje pewna historia… znana każdemu z nas. Historia o złotym pierścieniu; nie ta z książki lecz ta z codziennego życia, bardziej pospolita. Historia ta mówi o pokoleniach, które kupowały złote pierścionki, tak wiele warte, ale jeżeli źle się z nimi obchodzono trafiały tam skąd przyszły… lecz już nie jako złoto tylko złom…

Świat pozwolił nam stać się nagrodami, i będzie nam z tym dobrze… tylko czasem poczujesz, że to co wyrzuciłeś i zaczynasz za tym tęsknić, wcale nie chce do Ciebie wracać…


Istnieje procent ludzi, dla którego nie stanowisz już nagrody, nie jesteś dla nich śmieciem, jesteś dla nich…
Nie, pomyłka; niczym już nie jesteś.

 

 

Jak noc długa, a ocean głęboki wszystkich ludzi łączyło i łączyć będzie jedno.
Jak noc długa, a ocean głęboki wszystkich ludzi to dotknie, nawet jeżeli nie było im dane wziąć oddechu na tej planecie.
Jak noc długa, a ocean głęboki; nawet ocean i noc trwają w tym razem z nami...

To coś tylko potocznie, biegnie, zwalnia, przyspiesza, czy też się zatrzymuje... Już wiesz co to jest.

Czas

Czy będziemy biedni czy bogaci, zdrowi czy chorzy on będzie dla nas tak samo sprawiedliwy.
Nas ludzi nie łączy nawet śmierć, a przynajmniej nie do końca, wszak Ty to teraz czytasz, a inni nawet nie zaznali tego stulecia.

Paradoksem jest,że im człowiek starszy tym bardziej tęskni za dzieciństwem, za tym życiem bez czasu - gdy dzień był tylko, albo aż dniem.
Nie myślałeś o tym dniu od miesiąca, nie istniał w twoim kalendarzu już od początku roku, nie był pełen wyznaczonych zadań na wyznaczone godziny,
a nawet jeżeli szczęśliwie okazał się chwilami pełnymi rozleniwienia, to i tak, albo na niego czekałeś z utęsknieniem, albo będziesz go wspominał w trakcie innych dni roku.

Im będziesz bliżej brzegu lasu tym częściej z tęsknotą spoglądniesz na każde drzewo, ale nie będzie dane ci się zatrzymać; jakaś niewidzialna siła, wiatr, wypychać cię będzie stamtąd bez litości.

Ci, którzy myślą, że z nim wygrają są naiwni, każdemu da on tyle ile uważa - nie więcej, nie mniej - i nie ważne czy jesteś tym dobrym czy złym, czy nie robisz tu nic czy robisz wiele - to bez znaczenia.

Dla czasu jesteś tylko trybikiem, realistycznej mówiąc - dla czasu jesteś niczym, bo on bez ciebie będzie istniał, a kiedy on się ciebie pozbędzie...sam wiesz.

Czas jest jedną wielką sprzecznością; jest najłaskawszy - wszak, każdy coś od niego otrzymał, jest najokrutniejszy - każdemu prędzej czy później to odbierze;
jest nieistotny - dopóki myślisz, że chwila będzie trwać wiecznie, jest najistotniejszy - gdy chwila staje się cenniejsza niż złoto;
czas jest też... najbardziej sprawiedliwy i najbardziej niesprawiedliwy; gorzki i słodki; ten umierania i kochania, jest pokoju i wojny, obowiązku i beztroski...
Sam wiesz czym dla ciebie jest czas, taki sam dla każdego a tak diametralnie różny.

Jednak z biegiem czasu, każdy dzień - w naszym odczuciu - będzie dany nam na krócej, na mniej... Jednak gdy nastanie czas twojego końca, zabraknie ci go na wszystko. Tylko prawdziwi szczęśliwcy przyjmą ten nieunikniony wyrok z najwyższą możliwą akceptacją.

Jak noc długa, a ocean głęboki wszystkich ludzi łączył czas i łączyć będzie.
Jak noc długa, a ocean głęboki wszystkich ludzi czas dotknął, nawet jeżeli nie było im dane wziąć oddechu na tej planecie.
Jak noc długa, a ocean głęboki; nawet ocean i noc trwają w tym razem z nami...Do czasu.

Odpowiedzią musi być sprawiedliwość, surowa ręka... w przeciwnym razie, byłoby tu zbyt tłoczno, nie zmieszczono by na tym skrawku ziemi, wszystkich nas i wszystkich ich.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Gdzieś daleko stąd w ciemnym gęstym lesie stoi mroczna, ciemna chata.
W ciemnej, mrocznej chacie jest ciemny, mroczny pokój. W pokoju są tylko czarne meble, a pośród nich czarny stół. Na stole ktoś umieścił czarną, niepokojącą trumnę. Nagle, w tej ciemności słychać głośne skrzypnięcie… wieko trumny zaczyna się otwierać; skrywa w sobie perfekcyjne czarne obicie i …Najdoskonalszą białą różę jaka kiedykolwiek powstała.

Nie zawsze dane jest nam dostrzec, że stoimy w ciemnym lesie; skoro wszystko takie same, skąd mamy wiedzieć, że jest coś innego? Może las wcale nie jest czarny, a drzewa obumarłe może to tylko łudzi nas wzrok? Oby, wszak życie w niepewności jest trudne i niezwykle wyniszczające…

Gdy trafisz do ciemnego pokoju, w strasznym lesie…Nie uciekniesz od mroku, nie będzie Ci dane; prędzej czy później przyjdzie Ci się z nim zmierzyć. Z tej sytuacji będą tylko dwa możliwe wyjścia - albo umrzesz poddając się zbyt szybko, albo weźmiesz jedyną broń jaka została Ci dana i pójdziesz zmierzyć się z ciemnością… mimo wszystko.

Los składa w twoje ręce róże, nie będzie łatwo ją nieść; prawdopodobnie mocno się pokaleczysz, ciernie niejednokrotnie wbiją się w Twoje ciało, ale jeżeli chcesz walczyć zagryziesz zęby i pójdziesz dalej. Wbrew pozorom większość z nas pragnie róży, a jeszcze większa ilość osób powinna ją otrzymać.


W ciemnej, mrocznej chacie jest ciemny, mroczny pokój. W pokoju są tylko czarne meble, a pośród nich czarny stół. Na stole ktoś umieścił czarną, niepokojącą trumnę. Nagle, w tej ciemności słychać głośne skrzypnięcie… wieko trumny zaczyna się otwierać; skrywa w sobie perfekcyjnie czarne obicie i...
Najmocniejszą broń jaką nam dano, prawdę… prawdę całą, prawdę doskonałą.

Prawdę, o którą nie walczą tylko ci do cna zepsuci; ale nawet oni muszą o niej pamiętać, cały czas będzie im dmuchać w karki.


Czym jest miłość bez prawdy? Czym jest życie bez prawdy?
Czym… każde inne uczucie, każda inna relacja, każde słowo, myśl, nawet coś tak przyziemnego jak zysk… Czymże to wszystko jest bez prawdy?
Na co to komu bez prawdy?

Wbrew wielu, którzy myślą, że ona się nie liczy; prędzej czy później prawda zawsze wychodzi na jaw – upomina się o swoje. Mimo, że boisz się prawdy; mimo, iż nie chcesz jej znać ona jak najsilniejszy podmuch wiatru przyjdzie i do Ciebie…
Nie kłamią Ci, którzy mówią, że potrafi ona wszystko zniszczyć; zrównać z ziemią nawet te pozornie największe twierdze; ale my, ludzie czasem zapominamy po co to wszystko. .. Tutaj, pozorna strata; to, że powiesz „Lepiej było nie wiedzieć”; tak naprawdę jest czystym zyskiem.


Jeżeli zbudujesz podstawy na prawdzie, nikt Cię nie złamie. Jeżeli będziesz szczery – szczególnie z sobą samym – nikt Cię nie zniszczy.

W ostatecznym rozrachunku tylko z białą róża w dłoni przejdziesz dalej; nawet nie wiesz jaki to rzadki okaz w tej ciemności…

Ci właściwi Tobie, dostrzegą różę w Twojej dłoni nawet z najdalszych zakątków lasu…


Prawda nas zaboli, prawda nas wyzwoli, prawda nas ukoi.Z prawdą zwyciężysz… chwyć różę i nie puszczaj.
  • awatar ANINA: Oby tylko wystarczyło każdemu z nas sił ...Czego wszystkim życzę !:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Wiesz jak to jest z bałwanem?
Praktycznie rzecz biorąc jest bez skazy - przynajmniej na początku - jego biel może aż porażać nasze oczy; marchewki, guziczki, kapelusze tylko dodatkowo ubogacają jego wizerunek dzięki czemu staje się jeszcze ciekawszy dla otoczenia a przecież to tylko dodatki. Szczególnie ciekawy zaś jest dla tych, którzy jeszcze się nim zachwycają - dzieci.

Dzieci tak jak i bałwanki są zwolennikami kariery solowej; bo któż z nas nie chciał zostać solowym bohaterem - modelki, astronauci, strażacy, piosenkarze, supermeni; Ci ratujący świat w pojedynkę czy też sprawujący nad nim władzę... Piękni w swojej solowej potędze; wszak mało kto marzy o tym, aby być faktyczną częścią zespołu - chcemy nad nim górować...

Takie wyobrażenia o dorosłości; mimo upływu czasu zostają w człowieku, nawet gdy zaczyna do tejże docierać, albo już w niej trwa... bo to ponoć rzecz powszechna, że ludzie się boją...

Ludzie boją się śmierci...
Ludzie wciąż szukają sposobu przedłużenia życia; poudawania choć przez chwilę, że znaczyli więcej...

Bałwanki robią solową karierę, od wschodu do zachodu słońca, od początku zimy do jej końca... Kariera, choć z początku spektakularna już po jakimś czasie pokrywa naszego śniegowego kolegę odrobiną brudu, plamami z błota, powoduje silne uszczerbki w jego wizerunku... Lecz bałwanek nie boi się poświęceń, przecież istnienie a życie ich wymaga.

My, ludzie, zbyt wielcy zwolennicy kariery solowej nie zwracamy uwagi na to, że życie już dziś pokazuje nam małe "wizualizacje" naszego losu... Jak bałwany, zapominamy po co możemy tu być, do czego - jak każde inne zwierze - zostaliśmy stworzeni; z tym, że w przeciwieństwie do innych gatunków możemy z życia czerpać więcej - mówią, iż człowiek to istota myśląca.

Drogi bałwanku, gdy wiosna powoli Cię dopadnie; aby zakończyć to co stare i rozpocząć nowy rozdział... Twój blask zaniknie, choćbyś był największy i najpiękniejszy, wszystko to co zostawisz pochłonie cykl...Jak nie ten to kolejny, bo świat zapomina nawet o tych największych. Jeżeli poświęcasz się tylko dla odcisku w linii czasu zmarnowałeś swoją szansę.
Drogi bałwanku jeżeli jesteś tu tylko po to, aby tworzyć karierę solową odejdziesz stąd jak ostatni żebrak z bajki, a może gorzej niż on?

Nikt nad Tobą nie zapłacze, nikt nie będzie krzyczał: "Czemu on?!" Zostanie po Tobie tylko odcisk na nici czasu, ale to tylko nić - dla każdego prędzej czy później się wyprostuje.
Może zamiast odcisku, lepiej było zostawić po sobie złamane serce, tęskny wzrok tych, którym będzie dziwnie iść bez ciebie; może trzeba było zasiać plon, podtrzymać linię... aby w nowym cyklu było coś co istnieje dzięki temu, że kochałeś....

Drogi bałwanku, gdy wiosna powoli Cię dopadnie; aby zakończyć to co stare i rozpocząć nowy rozdział... będzie mi Cie żal, być może zakręci mi się łza w oku - będę płakać nie za tobą lecz nad tobą... i nad nami,ludźmi; tymi jednostkami, które nie zrozumiały.

Nie chcę odchodzić w samotności; chcę aby napis na moim grobie był czymś prawdziwym a nie wytartym sloganem z katalogu domu pogrzebowego.
Chciałabym, aby ktoś nade mną szczerze zapłakał; aby zatęsknił i powiedział... "Z nią warto było żyć."


Nie żyj tak jakby jutra miało nie być;
Żyj tak jakby jutro CIEBIE miało nie być.

  • awatar pieprzivanillia: jestes wspaniala :)
  • awatar ANINA: @MaMi-j: Każdy z nas jest inny - ja tam potrafię pisaćskrótowo ,ale dłużej nie umiem . W zależności od predyspozycji ;]
  • awatar MaMi-j: @ANINA: Zgadzam się... A jednak można było to napisać krócej ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 



Człowiek rozumie ćmy...
To wcale nie jest kontrowersyjne; wielu z nas jest jak ćma...

Może tydzień temu, może pół roku a może pięć lat temu, rozpocząłeś swój lot w kierunku światła; swój ziemski bieg ku bezpiecznemu, ciepłemu źródłu jasności. Trochę wątpiący, ale jednocześnie tak pełen nadziei wyruszyłeś drogą pełną przeciwieństw...

Dla światła możemy poświęcić wiele, wybieramy wytrwale i konsekwentnie, odcinamy się od tego co może nam zasłonić te świetliste promyki ciepła, ryzykujemy wycieńczenie emocjonalne i fizyczne, skaczemy z najwyższych urwisk bądź też wspinamy się na najstromsze szczyty.

Dla światła, wielu z nas zaryzykuje wszystko... Często biegniemy, wcale nie poświęcając czasu na zastanawianie się co tak właściwie jest ono w stanie nam zaoferować...

Ale biegniemy, ten proces całkowicie nas pochłania; biegniemy sami, na przekór wszystkim, bądź też wręcz przeciwnie... Biegniemy w duetach z ukochanymi osobami; albo z całymi tłumami nieznanych nam osób.



Lecz ta dywagacja, nie mówi o świetle, nie mówi o podróżnikach, nie mówi nawet o drodze; lecz o ciemności...


Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest gdy ktoś gasi światło; jak to jest gdy dążysz ku czemuś tak wytrwale, a pewnego dnia budzisz się ze świadomością, że promień gdzieś znikł... A może jest tam dalej, ale gdy zobaczyłeś go z bliska nagle zrozumiałeś, iż wcale nie jest dla Ciebie?

Najpierw jeszcze trochę podlecisz- żeby sprawdzić co się zmieniło.
Potem spowolnisz lot, popatrzysz na drogę żeby zorientować się gdzie tak właściwie jesteś. Teraz, w tej chwili.

Następnie pomyślisz o tym czy zawracać, skręcać, lecieć dalej; może osiągnąłeś już coś tu i teraz... A może nie wiesz czy cokolwiek już dziś jest zyskiem, i czy możesz to ze sobą zabrać...
W końcu będziesz już wiedział...


Jest ciemno, coraz ciemniej; nie masz już żadnej mapy, jesteś sam ze swoimi myślami. TO światło nie było, nie jest dla Ciebie. Właściwie już nie wiesz co robić...
A najgorsze może być to, że jednak: wcale nie wiesz czego pragniesz, gdzie tak właściwie się znalazłeś, czy powinieneś przepakowywać walizki, czy masz cokolwiek przy sobie... Czy Ty to Ty - z dziś, a może z końca drogi albo z początku?

Człowiek rozumie ćmy, leci ku światłu...
Ale jest jeszcze potężna różnica między nim a ćmą...
Ćma raczej nie kocha, raczej nie myśli o jutrze; ćma nie planuje i nie płacze, ćma ... Choćbyś nie wiem co robił, jutro znów będziesz sobą nie ćmą. Sobą to znaczy kim? W jakim celu będziesz sobą?
  • awatar J.K.: Błądzenie i poszukiwanie to chyba najważniejsza rzecz w ludzkiej naturze. Ciekawe porównanie.
  • awatar ANINA: Chyba cały czas poszukujemy swojej drogi przy okazji wielokrotnie bładząc .
  • awatar IDIA: piękny test
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Beznadziejny dzień, beznadziejny tydzień, beznadziejny miesiąc, rok, pięć lat... życie beznadziejne.

Szczęście nie dane na lata, nie dane na miesiące, nie dane na całe tygodnie... Szczęścia jakby nie było wcale....

Jednakże sens tkwi w tym, że zbyt często to co uważamy za beznadziejne wcale takie nie jest, izolujemy się, patrząc tylko na własne problemy, które są nierzadko śmiesznie nijakie wobec problemów innych.

Ludzie zbyt często mówią o rozpaczy, nadużywają tego słowa, kompletne nie wiedząc o czym mówią...
Dopóki słyszysz, dopóki widzisz, dopóki możesz chodzić, masz kogoś przy sobie, masz jakiekolwiek perspektywy, jesteś wolny, dopóki... masz znaczne szanse, że jutro otworzysz znów oczy... Nie było wcale źle. Przed Tobą nowy początek, szczerze wierzę w to, że jutro możesz zrobić wszystko. Wszak każda droga rozpoczyna się od jednego kroku.

Szczęście to moment, ulotna chwila, krótkie naładowanie baterii... Często pojawia się na króciutką chwilę a my zamroczeni przez tu i teraz wcale go nie doceniamy, nie zyskujemy bo nie chcemy z niego skorzystać; wciąż oglądając się za czymś większym i bardziej spektakularnym.

Tak, to prawda, że nie zawsze leży w zasięgu naszej ręki - dzięki temu jest tak pożądane, wyjątkowe i piękne.

Tak, to prawda, że szczęście nie zawsze leży w zasięgu naszej ręki,ale zbyt często mając je pod samym nosem gardzimy nim... bo podczas oczekiwania na deszcz meteorów, zupełnie nie doceniamy piękna migoczących gwiazd.
  • awatar мαℓιиα: Hej:) pięknie to napisałaś... widzę, że chyba dopadła Cię jesienna handra... ahh... to absurdalne, że nie potrafimy docenić tego co mamy tylko wciąż chcemy więcej i nie czerpiemy żadnej radości tu i teraz... ---- dzięki za info o lakierach, zajrzę do Pepco:) Pozdrawiam:)
  • awatar *Dziecinny Sposób*: Nie doceniamy bo zawsze nam mało...
  • awatar ANINA: Żyjemy tu i teraz ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 



Świat jest tak mały, malutki... Ponoć każdy zna każdego, bądź też o nim słyszał. Jednakże, są takie dni, gdy wyciągamy rękę i nikt nie chce chwycić...

W tym świecie -mimo całej tej ilości ludzi- wciąż jest tak dużo miejsca.
Paradoks? Nie, zapewniam, iż świat jest obszerny, niezmiernie obszerny; chyba nigdy nie skończy się w nim miejsce na ludzką obojętność, podcinanie sobie nóg, lekceważenie istot słabszych od nas samych... na chłód, który zmienia serca w kamień; na szarość we wszelkich jej postaciach. Wreszcie... świat ma dość miejsca, na tysiące samotnych wysp, enklaw, które nie przyniosą nam spokoju, nie przyniosą ukojenia lecz szkodliwy dla nas zastój...powolne i tak realistycznie samotne, czekanie, aż to wszystko się skończy.


Czasem mniej znaczy więcej, mniej miejsca to brak samotności; ścisk zmusi Nas, prędzej czy później, abyśmy zaczęli widzieć a nie tylko patrzeć. Ścisk, zmusi Nas, abyśmy chwycili kogoś za rękę i na prawdę docenili jego obecność.

Może pora dojrzeć, przestać chcieć wciąż zataczać koła w naszej historii i spokojnie osiąść w jej epicentrum; odpuścić, tak naprawdę nie odpuszczając.
 

 


Gdyby nie było mroku w naszym życiu, nie dostrzeglibyśmy światłości.
Gdyby nie było mroku w naszych sercach, nie zrozumielibyśmy idei miłości.
Gdyby nie było mroku między ludźmi, nie dostrzeglibyśmy podanej dłoni.
Gdyby nie było mroku powodowanego przez nas samych, przestalibyśmy się poprawiać...

Gdyby nie było mroku....
Gdyby na świecie był sam mrok nie byłoby świata.
  • awatar J.K.: Trafnie.Podobnie : musimy przechodzić przez problemy żeby doceniać dobry czas.
  • awatar Essere Felicee: Fajny blog, zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Wielcy tego świata to nie Ci, którzy nigdy nie upadli... lecz Ci, którzy mieli w sobie dość siły, aby powstać... Ci, którzy robili to aż do skutku.

Tak w dzisiejszym świecie wygrywa się największe wojny - te, toczone z samym sobą.
  • awatar pieprzivanillia: Kocham Cie za taki wpis , dla mnie jest bardzo osobisty bo ja kazdego dnia tak walcze :) waleczne i piekne i wartościowe
  • awatar pieprzivanillia: jak to pieknie napisalas czy mogłabym to zabrac do siebie ta mysl i puscic w swiat ? jako inspracje :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


My, ludzie nie mamy umiaru. Wciąż pragniemy więcej, co raz więcej... lecz może to wcale nie świadczy o naszej zachłanność i próżność, lecz o tym że żyjemy. Każdy z nas jest inny a co za tym idzie mamy inne pragnienia, ale to dalej... nieodłączna część naszego istnienia.


Życie - pragnienie rozpoczynające się od faktów tak archaicznych jak modlitwa o kolejny oddech a kończące się na willi z basenem...
  • awatar malasyrenka: Kochana! Shinybox 49zł za jedno pudełko:) Teraz październikowe jest fajne z zestawem kosmetyków antycelulitowych z dermedic + masło shea + jakiś błyszczyk i póbka balsamu z masłem shea... ponad 15zł jest warte:)
  • awatar Sℓeeρing Beaυtу: dokładnie! ♥ <zapraszam do znajomych>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzieci nie mają z tym problemu…kiedy tylko ze chcą płaczą, krzyczą, gryzą, drapią, tupią nogami, wywijają rękami i kładą się na ziemi. Dzieci nie mają z tym problemu w przeciwieństwie do nas; osobników dojrzalszych, starszych, bardziej doświadczonych życiowo. Dzieci często szybciej radzą sobie ze swoimi problemami prawdopodobnie nie dla tego, że ich problemy są małe w stosunku do naszych; wszak one same też są małe; nie o siłę tu chodzi, lecz o skalę… Nasze problemy są odpowiednie dla nas a ich problemy odpowiednie dla nich. Tak… Dzieci nie mają z tym problemu. Z czym? Z chwilowym poddawaniem się, z ugięciem kolan, z głośnym płaczem, z pozwoleniem, aby wszystkie złe doświadczenia je przeniknęły, z chwilowym wywieszeniem białej flagi.

Dzieci są na swój sposób od nas mądrzejsze, bo tylko one i może kilka procent ludzi na ziemi radzi sobie z złymi doświadczeniami tak prosto, bez udawania. Tajemnicą ich sukcesu nie są wcale skomplikowane zabiegi i czynności; one uwalniają się od złego przez poddanie się, pozwolenie, aby wszystko to, co złe po prostu je dopadło, zawładnęło nimi, całkowicie opanowało i sparaliżowało, pozbawiło jakiejkolwiek woli działania.
Paradoks? Życie jest pełne paradoksów.

Zawsze, gdy z człowiekiem jest coś nie tak, spotkało go coś przykrego albo po prostu coś, z czym nie może się uporać mówimy mu: postaraj się o tym nie myśleć, odetnij się od tego, przestań o tym mówić, zajmij się czymś innym, nie zastanawiaj się „co by było gdyby”…
Wszystkie te rady są poniekąd dobre, wszak sami je od ludzi otrzymujemy i sami je innym dajemy, to takie obiegowe lekarstwa na choroby duszy, złote antidotum na wszystkie smutki. Czujesz, że twoja rana jest głęboka? Pozwól jej przyschnąć, nie dłub w niej i nie dotykaj jej palcem, zobaczysz, że w końcu pojawi się strup… Oczywiście najlepiej jej też zbyt dokładnie nie oczyszczaj, wszak malutki ślad na ciele nie jest niczym szkodliwym a ewentualny stan zapalny pewnie kiedyś zniknie… Nie oczyszczaj jej, bo to boli, piecze, bo będziesz musiał przeanalizować każdy fragmencik tej rany, zadać sobie kolejne małe ciosy, gdy wykałaczką będziesz wygrzebywał z ciała małe kamyczki. Po co Ci dodatkowe kłopoty? Mało się ucierpiałeś? Zaśnij, zapomnij, nie myśl, czekaj, aż się zasklepi. Zapytasz ich: a co jeżeli kiedyś strup odpadnie, czy nie lepiej mimo wszystko to dokładnie oczyścić, może się szybciej zagoi?
Nie bój się; jak odpadnie to znów się zrobi, nie mówmy już o tym… Zapomnij, zaśnij.

My, dorośli bardziej niż strachu, bólu czy rozczarowania boimy się okazywania uczuć, zabrania nogi z hamulca i pozwolenia, aby cała nasza rozpacz nas opanowała.
Dziecko zacznie krzyczeć, my zaciśniemy zęby; dziecko rozpłacze się na środku ulicy, my pobiegniemy do domu i będziemy cicho kwilić w pokoju; dziecko będzie tupać nogami i głośno protestować, my będziemy tylko bełkotać pod nosem puste słowa, z którymi i tak nigdy nic nie zrobimy; dziecko ze strachu wypełni spodenki, my będziemy szaleć w środku a na zewnątrz będziemy niezmienioną skorupą…
Dziecko smutne, przestraszone, rozczarowane czy też wściekłe wywiesi na chwile białą flagę i podda się uczuciom, które odczuwa, a my będziemy się bronić ze wszystkich sił, twardzi jak skała, zwyczajowo niezmienni, nieskazitelni, bez słabości, bez zadrapań, niby ludzcy a jednak nieludzcy wcale.

Uwolnienie się od tego, co nas trapi i dręczy, co nam sprawia ból wcale nie polega na oderwaniu się od swoich odczuć, wyzbyciu się ludzkich słabości i rozterek. Jakże nie wielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, iż uwolnić się to nie to samo, co oderwać się, nie to samo, co wyrzec się, oddzielić grubą kreską i podkreślić dwa razy.
Uwolnić się to znaczy poddać się, powiedzieć: jesteś strachem, bólem, moją obawą, zadrą na mojej godności, przykrym doświadczeniem… Widzę Cię i chcę Cię poczuć, poddaje się, wyciągam białą flagę i osiadam na dnie, opanuj mnie już nie będę się bronił; przeniknij mnie, chcę Cię poznać.
Niech to, co złe przeniknie Cię bez reszty, niech zawładnie wszystkimi Twoimi myślami, tylko w ten sposób je zrozumiesz, tylko w ten sposób się od nich uwolnisz. Nie myśl, że to absurd, spróbuj wreszcie zrozumieć…

Przypomnij sobie jakieś przykre uczucie czy też doświadczenie, z którym ostatnimi czasy próbowałeś walczyć…
A teraz pomyśl, z czym tak naprawdę walczyłeś. Czy walczyłeś z samym uczuciem, czy też ze spontanicznymi objawami uczuć; czy nie chciałeś płakać, bać się, krzyczeć, zagryzać warg, składać pięści, bić i tupać, mieć tak po prostu zły dzień i zły humor?
Jeżeli tamujesz wszystko to, co powinno być spontaniczne, wszystko to, co dla dziecka jest naturalne; jeżeli nie pozwalasz się temu w pełni objawiać, w pełni sobą zawładnąć, to nigdy tak naprawdę sobie z tym nie poradzisz, nigdy tak naprawdę z tym nie wygrasz, bo dręczyć Cię będą nieustanne obawy przed tym, co dla dziecka naturalne a dla Ciebie nie do upublicznienia.
Będziesz się obawiał jakiegokolwiek zranienia, zadry, siniaka, ciosu, ugryzienia; upadku, wywrotki, przysłowiowego noża w plecach…

Pozwól się zawładnąć, bo inaczej będziesz obawiał się jakiegokolwiek głębszego uczucia, będziesz żył w strachu nie przed nim, lecz przed jego ewentualnymi konsekwencjami.
Powiedz sobie: dobrze, to jest smak zdrady, ból w wyniku ciosu, rozpacz w wyniku rozczarowania, bezradność i wiele innych doświadczeń. A potem daj się im całkowicie przeniknąć, na chwilę spadnij na samo dno, nie wymacuj usilnie rękami, niech cała fala Cie zaleje…
Daj się ponieść, krzycz, płacz, bij pięścią wszystko, co napotkasz, albo milcz całymi dniami, jeżeli tylko cisza faktycznie jest Ci potrzebna…
A potem, gdy nadejdzie już odpowiednia pora, odpowiedni moment powiedz sobie: dobrze, doświadczyłem tego uczucia, znam je dogłębnie, wiem, jakie są ewentualne konsekwencje, upadłem bardzo nisko i już nic mnie nie zaskoczy. Teraz skoro wiem już to wszystko, chciałbym się na chwilę od tego uwolnić, odciąć się. Wiem, że poza tym, co odczułem istnieją także inne doświadczenia, inne uczucia, inne perspektywy i chcę je również poznać. Tu już wszystko znam, nic mnie nie zdziwi; teraz wstanę, otrzepię się i pójdę dalej…
Przypatrz się temu uczuciu z boku, wyjdź z tej wody, powstań i idź dalej, tu już niczego nowego nie doświadczysz. Bądź ciekawy reszty świata, bądź ciekawy tego wszystkiego, co jeszcze przed Tobą.

Gdy jest źle, przestań udawać, iż tak nie jest.…Kiedy tylko zechcesz płacz, krzycz, gryź, drap, tup nogami, wywijaj rękami i kładź się na ziemi. Nie miej przed tym większych oporów. Nie miej problemu z chwilowym poddawaniem się, ugięciem kolan, z głośnym płaczem, z pozwoleniem, aby wszystkie złe doświadczenia Cię przeniknęły, z chwilowym wywieszeniem białej flagi.

Pamiętaj, aby naprawdę się uwolnić człowiek musi pozbyć się wszystkich hamulców, musi zatonąć we wszystkim tym, przed czym się broni a gdy już dogłębnie to poznasz, powiedz…
Już Cię znam, już niczym mnie nie zaskoczysz teraz daj mi już od siebie odpocząć, wstanę i pójdę dalej; poznać to, co jeszcze mi nieznane.
 

 
Już od pierwszej chwili naszego życia jesteśmy zaprogramowani; mamy dążyć do absolutnego szczęścia, pragnąć go z całych sił, mamy robić wszystko, co w naszej mocy, aby osiągnąć szczęście, absolutne spełnienie w danym dziale naszego życia czy też w całej naszej egzystencji. … Człowiek rodzi się ze wszystkim, co jest mu potrzebne do uzyskania szczęścia i spełnienia: mamy zmysły, intuicje, wrodzoną ciekawość, zdolność do racjonalnego myślenia, miliardy różnych uczuć, mimikę twarzy, ambicje… Jesteśmy „zaprogramowani na szczęście”, ludzie są do szczęścia stworzeni. Możesz wierzyć lub nie, ale zapewniam Cie, że tak właśnie jest.

Ludzie całymi latami zastanawiają się nad tym, dlaczego nie są szczęśliwi, dlaczego puchar zwycięstwa nie zawsze jest całkowicie wypełniony słodkim napojem, dlaczego zawsze jest jakieś, „ale”, jakiś mały element, który mógłby sprawić, iż będzie jeszcze lepiej, jeszcze piękniej. Kogo zadowala minimum? Każdy chce maksimum. Smutna to prawda; ale prawda nie zawsze przyjemna.

Do czego zmierzam? Tak jak wszyscy zmierzam do spełnienia, do pragnienia absolutnego zachłyśnięcia się tym słodkim nektarem. Jak każdy z was, pragnę się dławić nadmiarem tego napoju i chodź są wśród ludzi tacy, którzy powiedzą, że wcale tego nie chcą, nie pragną i nie poszukują…Nie wierzcie im, nie pragną i nie chcą tylko na chwile, bo zrezygnowali z poszukiwań, nie mogli znaleźć i to ich przerosło.

Podczas poszukiwania tej wewnętrznej radości niezwykle istotne jest ładowanie akumulatorków. Dają nam one silę na dalsze poszukiwania, napawają nas optymizmem, obdarzają nas nadzieją na lepsze jutro…Czym są akumulatorki, to proste: rozmowa z najlepszymi przyjaciółmi, spojrzenie w stronę słońca, oddanie się pasji, szczery uśmiech do samego siebie, trzymanie dłoni drugiego człowieka, niewinna głupotka… Akumulatorki znajdziesz wszędzie, musisz tylko wyrazić chęć podładowania się, bycia tu i teraz, zamknięcia na chwilę drzwi do pokoju przyszłości.

Zastanawiałeś się kiedyś dłużej nad tym, dlaczego gubisz szczęście? Czemu tak często ono nam gdzieś umyka, mijamy je… Mam na to pewną własną teorię, chodź pewnie to nie nowatorska myśl… To szczęście powstrzymuje nas od szczęścia.

Nie myśl, że ta teoria jest głupia, niech Ci to nawet nie przechodzi przez usta gdyż ona się sprawdza, nabiera sensu dzięki postępowaniu miliardów ludzi na ziemi. Pomyśl chodź przez chwilę czy nie jest często tak, że myślisz: W tej dziedzinie osiągnąłem spełnienie, niczego więcej nie chce dodawać, jest dobrze. – Dzień później – Może jednak coś zmienię, wszak widzę jakieś małe mankamenty. – Tydzień później – Coś mi umyka, gdzie to szczęście, czemu ucieka? – Miesiąc później. – Gubię się, nie ma już ratunku, musze zaczynać wszystko od początku… Tak wiele rzeczy musze zmienić i poprawić.
Teraz widzisz? To chęć bycia idealnie szczęśliwym powstrzymuje nas od zadowolenia, od szczerego powiedzenia: Tak, udało się odnalazłem to, czego szukałem.

Może, im bardziej się staramy, chcemy spełnienia, odczucia błogostanu, tym bardziej jesteśmy nieszczęśliwi i zdezorientowani? Może trzeba uznać, iż szczęście to nie ideał? Za każdym razem, gdy myślimy, iż musi być pięknie, idealnie, po prostu bajecznie; mylimy się.
Życia nie da się otoczyć osłonką, nigdy nie uda nam się sprawić, iż będzie zawsze „ładnie i słonecznie”. Momentami łudzimy się, że stworzyliśmy osłonę, po czym okazuje się, iż ta nasza bariera osłonna to mydlana bańka… Wystarczy mały impuls, aby ją przebić a fala rzeczywistości, która nas wtedy zaleje będzie ogromna, niezmiernie trudno będzie sobie z nią poradzić gdyż ta wcześniejsza idylla uśpi nasze zdolności obronne.

Ludzie szukają dziury w całym, robią to mimowolnie, nieświadomie, ale mimo wszystko to czynią. W tym wypadku liczy się fakt a nie zamiary, bo to fakt sprawia, że dzieją się te straszne rzeczy: Ludzie się poddają, rezygnują z uśmiechu, stają się pesymistami, zasiewają w czymś, co wcześniej było dobre ziarnko wątpliwości; zrywają długoletnie przyjaźnie, zamykają się w domu sam na sam ze swoją samotnością, rezygnują z marzeń.

Gdy w naszej idylli coś nas zaniepokoi, zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby załatać dziurę… Może to jest nasz błąd, może nie trzeba się wyniszczać, może trzeba zaakceptować pewne małe pęknięcia, kto wie, może z czasem, gdy przestaniemy robić z tych małych dołków ogromne kaniony wszystko się poprawi?

Zdradzę wam jeszcze jedną małą tajemnice, zazwyczaj to te maluteńkie, mało znaczące akumulatorki są prawdziwym szczęściem, bo szczęście nie trwa przez całe życie, to mała ulotna chwilka, króciutki momencik absolutnego spełnienia, zapomnienia o całej reszcie rzeczywistości…

Szczęścia szukaj w ulotnym momencie, dostrzeż je, szczęście to piękno chwili, srebrzysty śmiech przyjaciela, czułe spojrzenie, ręka, którą ktoś do Ciebie wyciąga, gdy sam nie możesz powstać; mimowolny uśmiech, chwila wzruszenia. Szczęście to ja i wy, bo każdy z nas kiedyś go doświadczył, ludzie są nosicielami szczęścia, zwłaszcza, gdy nie szukają dziury w całym…

Szczęście to Ja i Wy, szczęście to My, szczęście to każdy człowiek, każdy kolejny oddech.
  • awatar MaMi-j: @ANINA: Tak czy owak bardzo mi miło, że pamiętałaś choć troszeczkę. :)
  • awatar MaMi-j: Najpierw jakoś odpuściłam na chwilę, potem zlikwidowałam bloga z tymi moimi "pracami" na innym serwerze...potem był zastój, więcej obowiązków itd... Pewnie będę teraz próbować na nowo jednakże w bardziej krótkich, lepiej przyswajalnych dla innych formach:). Żeby nikogo nie zamęczać... P.S. Zgubiłam nawet adres tego bloga na szczęście ktoś wyrzucił mnie nie dawno z obserwowanych...heh:)
  • awatar ANINA: Co po roku się zmieniło .? Co sprawiło,że wróciłaś do pisania ..?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Zatańcz dziś ze mną, chwyć mnie za rękę, obejmij w pół… Zacznijmy od kroku w tył, potem kilka kroków w bok i jeden w przód…Muśnij delikatnie koniuszkiem palców moją głowę i znów obejmij swoją dłonią, moją dłoń. Nie oglądaj się na nikogo, z początku będziemy tylko ja i Ty. Tylko My.

To nie będzie żaden kurs tańca, to stanie się małym kursem życia z kimś w bliskości dusz. To nie kurs miłości, to kurs współistnienia. Z początku nie musisz uczestniczyć w tym tańcu dusz z całkowitą perfekcją wszak pewnego dnia poczujesz ten magiczny rytm i będziesz mógł przestać zastanawiać się nad krokami. Dopóki nikomu nie podwinie się noga będziecie wirować w sali życia, razem, przez cały czas.

Powiesz: Ja tak z nikim nie tańczę. Jakże się mylisz Drogi Osobniku. Ludzie wykonują te ruchy każdego dnia z osobami, które się w ich życiu liczą; z wrogami, z przyjaciółmi, z przypadkowymi oprawcami i ratownikami, przez ulotne znajomości i długoletnie fascynacje. Ty tańczysz cały czas, jakby nic innego się nie liczyło, jakby ten taniec był warunkiem Twojego kolejnego oddechu, jakby był Twoim życiem i śmiercią.

Chcesz zdać sobie sprawę z tego jak tańczyć, mogę ujawnić rąbka tajemnicy…

Chwycenie kogoś za rękę jest równoznaczne ze zgodą na to, aby zaistniał w Twoim życiu na dłużej, aby był kimś ważnym. Chwyć kogoś za rękę, jeżeli chcesz by pisał razem z Tobą historię o Twoim życiu. Pamiętaj, że wspólnie możecie ciągnąć się wzajemnie ku złemu lub ku dobremu; to ryzyko, ale też pewność, że wieczne pióro będziecie trzymać razem… Przyjaciel chwyci Cię za rękę, aby ją trzymać, wróg chwyci Cię za rękę abyś tak łatwo już się nie wyrwał.

Zezwolenie na to, aby ktoś Cię objął to jednocześnie wyrażenie chęci by ta osoba poznała Cię lepiej niż Ci, którzy czasem tylko przelotnie będą przy Tobie. To prośba, aby druga osoba została przy Tobie na jak najdłużej…Obejmie Cię i dzięki temu wasze upadki będą lżejsze. Wasza bliskość da wam tyle możliwości…Gdy ktoś jest blisko Ciebie trudniej ukryć łzy, Twoja zbroja przestaje już być taka twarda, każdy cios w Twoje plecy jest także ciosem dla niej; bo go współodczuwa. Wybór musi być rozważny wszak czasem zbyt mocny uścisk może sprawić, że zaczniesz się dusić a zakończenie wspólnych pląsów chyba nigdy nie jest szybkie, łatwe i przyjemne.

Dlaczego zaczynacie od kroku w tył? Spojrzenie wstecz jest konieczne, aby uświadomić sobie, co możesz wnieść do tego związku, z jakim bagażem doświadczeń życiowych zaczynasz coś nowego i przede wszystkim, aby wiedzieć, co sprawiło, że wcześniejsze znajomości nie były takie, jakie być powinny. Ten, kto całkowicie zaakceptuje Ciebie z przeszłości zrozumie Cię lepiej niż ktokolwiek inny znający Twe oblicze tylko w wymiarze „tu i teraz”…Dla dobra waszego uścisku zacznijcie od kroku w tył, tylko w ten sposób taniec nabierze sensu.

Kroki w bok ludzie robią po to, aby skupić się też na początkach tańca by już na zawsze zapamiętać urok tych pierwszych chwil. Nie zapominajmy też, że te wspólne ruchy to ruchy po linii prostej a więc są niezwykle ważne dla wyczucia wspólnego rytmu, dla rozpoczęcia zarówno tego pierwszego, jak i któregoś już z kolei dopasowywania się do siebie. Jako realista muszę Cię też przestrzec, że te manewry są ryzykowne wszak może to wcale nie jest Twoja bratnia duszyczka, może zabawa w teraźniejszość wam nie wyjdzie… Jak głosi jedna z prawd życiowych: Ten, kto nie ryzykuje nic nigdy nie zyska.

Jeden krok w przód. Plany, co do przyszłości zawsze wykonuj ostrożnie wszak pewność ludzka jest niezwykle ulotna; można ją utracić niezwykle szybko. Po co więc narażać się na rozczarowanie? Zróbmy, więc tylko jeden krok w przód, ale, o ile będzie to możliwe róbmy go każdego dnia. Jeżeli możesz z kimś planować następny dzień to jesteś wielkim szczęściarzem; zakładam też, iż jesteś kimś wyjątkowym, bo z reguły ludzie chcą spędzać swój wolny czas tylko z osobami, które są tego warte.
Jeżeli każdego dnia musisz przekonywać kogoś o tym, iż możesz wiele dla niego znaczyć to nie planuj z nim wspólnej przyszłości. Jeżeli ktoś Cię nie docenia to wasza dalszy taniec nigdy nie będzie miał większego sensu.

Muskanie koniuszkami palców to przenośnia, równie dobrze możesz musnąć nosem czyści kark, mocniej się przytulić – albo robić mniej intymne a równie „osobiste” gesty, wszak tańczą też chłopcy z chłopcami a kobiety z kobietami.…Więc, po co ten gest? Ten delikatny ruch jest po to, aby uzmysłowić sobie jak oboje jesteście dla siebie wiele warci. Powiecie, że to można robić każdego dnia… Nie do końca się zgadzam, wszak czy każdego dnia pamiętasz, aby powiedzieć Twojemu przyjacielowi jak wiele jest wart w Twoich oczach; jak wiele mu zawdzięczasz? Czy każdego dnia mówisz osobie, która próbuje podkładać Ci nogi, jak bardzo podziwiasz jej wytrwałość? <na sali tańczą Twoi wrogowie i przyjaciele, wszyscy, którzy coś znaczą w Twoim życiu>.

Potem znów podaj mi rękę abyśmy mogli dalej tańczyć. Nie oglądaj się na nikogo, ale tylko na początku…. Przecież oboje wiemy, że nadejdzie taki moment, gdy dostrzeżemy inne pary wirujące na około nas….Inni są niezbędni, wszak każdy czasem musi choćby na chwile zrobić „odbijanego”. Zmiana partnera w tańcu jest czymś naturalnym, kilka piosenek z innymi ludźmi i będę znów przy Tobie. Wcale Cię nie opuszczam, ja tylko nie chce zaniedbywać całej reszty ważnych dla mnie osób, kontakt z nimi kształtuje moją osobowość a chcę żebyś akceptował mnie taką, jaka jestem….Przyznajmy się do tego otwarcie: Taniec jest naszym życiem, ale taniec z wieloma osobami to coś wyjątkowego.

Tańczę w wielu „układach” jednak nie każdy z moich partnerów może czule dotknąć mojej głowy, ale i tak się cieszę, że mam, do kogo „odbijać”. Ten rytm, pasja a czasem też rywalizacja nadaje życiu niezwykle pasjonujący posmak.

- Widzisz tych ludzi? Popatrz jak oni wspaniale tańczą… Mam dla Ciebie propozycje - dzisiaj zacznij ten wieczór od tańca ze mną. Niczego się nie bój… Ja, wszystko Ci wyjaśnię.
  • awatar MaMi-j: @gość: Dziękuję ogromnie miło mi to słyszeć... :]
  • awatar Gość: I ja jestem pod wrażeniem Twoich słów i muszę przyznać, że szczęściarzem jest facet z którym tańczysz.
  • awatar MaMi-j: @Tempest Lady: Tak sama, dziękuję bardzo :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›